<title_newspaper="Życie Warszawy">
<title_article="Starym, brudnym szlakiem">
<author_1="Edmund Bora">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="9">
<date="1951-09-18">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Wiadomo, że w wojnie przeciw ZSRR kierownictwo hitlerowskie posiłkowało się chętnie oddziałami francuskimi i belgijskimi, rekrutowanymi spośród mętów faszystowskich w Europie Zachodniej. Przywódcy kolaboracjonistów francuskich Doriot i Déat i przywódca belgijskich nacjonalistów Degrelle usilnie propagowali koncepcję tzw. „nowego ładu” w Europie pod egidą Niemiec hitlerowskich. Od nich też pochodzi pomysł „armii europejskiej”, która miała pomóc Wehrmachtowi w jego krucjacie przeciw Związkowi Radzieckiemu.
Działo się to stosunkowo niedawno i zbędną właściwie rzeczą jest przypominać, jak te pomysły „armii europejskiej” sromotnie zbankrutowały podczas drugiej wojny światowej. Przygniatająca większość ludności w Zachodniej Europie z całą stanowczością przeciwstawiła się planom, których wynikiem byłoby uwiecznienie stanu haniebnej zależności Europy Zachodniej od imperializmu niemieckiego. Fala sympatii do Związku Radzieckiego, która ogarnęła Europę Zachodnią podczas drugiej wojny światowej stanęła na przeszkodzie próbom zorganizowania wojskowej koalicji europejskiej pod egidą Niemiec hitlerowskich do walki ze Związkiem Radzieckim.
W ślady Doriota i Deata
Obecnemu premierowi Francji Plevenowi przypada wątpliwy zaszczyt wskrzeszenia koncepcji antyradzieckiej armii europejskiej, na której się sparzyli Hitler i jego przyjaciele zachodnio-europejscy. Sfery rządzące w krajach zachodnio-europejskich usiłują wmówić opinii publicznej, że chodzi tylko o włączenie 250 tys. żołnierzy niemieckich do wspólnej armii krajów kapitalistycznej części Europy, która dzięki udziałowi w tzw. sojuszu atlantyckim posiada jakoby gwarancje amerykańskie przeciw tendencjom przywrócenia hegemonii wielkomocarstwowych Niemiec w Europie.
Nietrudno jednak uświadomić sobie, że, jeżeli tym razem imperializm niemiecki zgadza się na rolę usłużnego satelity sfer rządzących w USA, pozostaje on w dalszym ciągu niebezpieczny nie tylko dla sąsiadów ze wschodu, ale również dla sąsiadów zachodnich.
W ramach „armii europejskiej” siłą decydującą będą oddziały zachodnio-niemieckie, których liczebność niewątpliwie szybko przekroczy liczbę 250 tysięcy. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>